Przydrożna rybacka wioska na południowo-zachodnim brzegu Sri Lanki. Czas się tutaj zatrzymał. Przynajmniej dla niektórych.
Takich samych łodzi używano pewnie i 300 lat temu. Długie i wąskie, z dodatkowym balastem po lewej stronie.
Domy, z byle-czego, z trudem opierają się porywom wiatru.
Jedzenie w przydrożnych sklepikach bardzo proste, placki z warzywami i naleśniki z jajkiem. Dużo owoców, soczyste i słodkie.
Przez środek wioski przebiega droga, zawsze pełna, zawsze głośna, zawsze żyjąca. Piesi, rowery, skutery, tuktuki, auta, ciężarówki i autobusy, cały dzień i całą noc. I jeszcze psy, duże i małe, , zawsze obecne, bezpańskie ale wyjątkowo przyjazne.
Zasada na drogach jest jedna, pierwszeństwo ma ten, kto większy i głośniejszy. Wydawałoby się, że będzie wypadek na wypadku a tu jakimś nieopisanym sposobem to wszystko jakoś działa, i to raczej sprawnie.
Turysta z Europy wyróżnia się tutaj jak czarny łabądź w zimie. Ciężko go nie zauważyć, wyższego o głowę, w letnich markowych ubraniach i aparatem na szyi. Na tle lokalnych mieszkańców wygląda jak przybysz z obecnej planety.
Wystarczy tylko jeden uśmiech, łagodny wyraz twarzy i zapraszający gest by przełamać pierwszą nieśmiałość lokalnego straganiarza, ktory za chwilę, łamanym angielskim zapyta o narodowość i imię, czasami.
Bo mimo innego koloru skóry, wyznania i przekonań wiele się nie różnimy. Oddychamy tym samym, zakurzonym powietrzem i kąpiemy się w tej samej, zasolonej, oceanicznej wodzie. Tak samo kochamy, tak samo pragniemy, śpimy, czasami dobrze czasami gorzej, jemy gdy jesteśmy głodni, a pijemy gdy jesteśmy smutni albo szczęśliwi. Żyjemy.
Tylko, że ja niedługo wrócę do swojego zachodniego, wysoce cywilizowanego życia, ze wszystkimi udogodnieniami i technologią i szybkim wi-fi, i Facebookiem, i markowymi sklepami i pogonią za pieniądzem, i wyścigiem szczurów i będę marzyl o powrocie do tej prostoty i braku zmartwień.
A on?
Nie wiem, ciężko dogadać się na migi. Wygląda na szczęśliwego.
Zamówiam kolejne rotti i popijam wodą, niegazowaną.

Leszek

Facebook Comments
Kategorie: Blog

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *