7 dni, tyle czasu upłynęło od ostatniej otworzonej butelki czerwonego wina. W normalnym rozrachunku życia tydzień w zasadzie się nie liczy. Świat pędzi na złamanie karku a czas odmierzamy w miesiącach i latach, nie w dniach i godzinach.

Życie ucieka, gna, bo każdy dzień jest podobny do poprzedniego. Drobne dramaty, praca, obiad, codzienne upadki i wzloty, są za małe, za liche, by się zaznaczyć, by przybić pieczątkę na taśmie czasu.

Dopiero coś naprawdę szokującego i niespodziewanego ma szanse na zaistnienie; pogrzeb, wesele, choroba, narodziny, ślub, post.

Ostatnie tydzień zapamiętam na długo, szczególnie tych 5 dni, bez jedzenia, z własnej, nieprzymuszonej woli.

W zeszły czwartek, wieczorem, otworzyliśmy czerwone wino, tradycyjnie. Ostatnia wieczerza przed chwila próby. Piątek był skromny, zjedliśmy tylko dwie lekkie zupy, a potem, do wtorku, w zasadzie nic.

To był najdłuższy, najcięższy i zarazem najbardziej ekscytujący weekend mojego dorosłego życia.

Najdłuższy, bo dla osoby głodnej, pozbawionej jedzenia, każda godzina dłuży się niemiłosiernie.

Najcięższy, bo ból fizyczny, towarzyszący pierwszym dniom postu można skala porównać tylko do rodzenia.

Ekscytujący-bo nowy, nie znany, wyzywający.

Jestem osoba z natury ciekawa nowych zdarzeń. Zupełnie się nie zawiodłem, ta próba spełniła wszystkie moje oczekiwania.

Długie okresy bez jedzenia towarzyszyły człowiekowi od samego początku istnienia. Jako gatunek bardzo dobrze radzimy sobie z głodem. Dopiero stosunkowo niedawno, w ostatnim wieku, jedzenie mamy na każde zamówienie, o każdej porze dnia i nocy. Możemy wybierać z najrozmaitszej gamy produktów z całego świata. I nie możemy sobie odmówić, kolejnego paczka, ostatniego banana, nastepnej paczce chrupków, dokładki frytek. Nie dziwne, ze tylu z nas walczy z nadwaga a otyłość i cukrzyca to choroby 21 pierwszego wieku.

Tłuszcz ludzki, tak znienawidzony przez media i świat celebrytów, to swoista polisa na czas głodu. Ale jeśli czytasz ten artykuł, to prawdopodobnie nigdy prawdziwego głodu nie doznałeś, i jest duża szansa, ze już nigdy nie doświadczysz, chyba że własnego wyboru.

Zatem co się dzieje, gdy przestaniesz jeść? W najkrótszym skrócie, przez pierwsze 24-48h twój organizm będzie się żywił glikogenem zmagazynowanym w wątrobie i mięśniach. Później zaczyna się utylizacja tłuszczu.

W tym samym czasie wszystkie trawienne procesy ustają i odciążony organizm może zająć się wewnętrznym sprzątaniem. Porządki te mogą powodować bóle głowy, mięśni, stawów. A gdy ustaną, następuje kompletne wyciszenie. Wyostrza się zmysł, wzrok i słuch. Rośnie siła i spostrzegawczość. Jesteś gotowy na polowanie.

Ostatni post przerwałem po 5 dniach. W ostatnich 24 godzinach pobiłem swój rekord w martwym ciągu i ilość powtórzeń w podciąganiu na drążku. Ku mojemu zdziwienie, po kilku dniach nie bylem głodny, brakowało mi tylko samej czynności jedzenia. Organizm zdążył się zaadoptować do ketonów jako głownego źródła energii i w tym stanie mógłbym operować przez następne 14-21 dni.

Po kilkudniowym poście ważne jest, by nie rzucić się na jedzenie zbyt łapczywie. Posiłki należy dozować, jeść lekkie, łatwo przyswajalne produkty, jak zupy warzywne czy kleik.

Nam, powrót do normalnego jedzenia zajął 2 dni.

A dzisiaj jest już czwartek wieczór, nasz post przechodzi do historii a butelka i dziewczyna czeka, zachęcająco.

Facebook Comments
Kategorie: BlogDieta